wtorek, 16 września 2014

Wnusio i alba

Zniknęłam z Waszych oczu na miesiąc, ale trudno mi się było skupić na haftowaniu, a co dopiero na pisaniu.  Miesiąc temu zagościła w naszym domu mała istotka , która wymaga mnóstwo mądrej miłości. Moja córka i zięć  podjęli odważną decyzję i zostałam babcią rozkosznego półtorarocznego maluszka z  życiowym bagażem. Potrzebna mu ogromna miłość i rozważna nauka. Wniósł do naszego domu radość, ale i mnóstwo nowych obowiązków.  Przecież większa część z Was wie jak to jest, więc,  co tu pisać.  Córce i zięciowi życzę , by Przemcio zdrowo się chował i rósł na dobrego człowieka, z pomocą dziadków oczywiście!



W międzyczasie wykonałam albę do chrztu.  Powstała z białego batystu, brzegi wykończone wydzierganą cienką koronką i zgodnie z życzeniem zaopatrzyłam ją z przodu w delikatny hafcik.


To moja czwarta alba, w pierwsze dwie dzieciaczki były ubrane, więc rozmiar był większy. I jeszcze jedno zdjątko.


W temacie chrztu  nadal pozostaję, ponieważ powstała pamiątka, ale jest w trakcie dopracowywania, więc pokażę ją później. 
Pozdrawiając wszystkich zaglądających, a szczególnie komentujących, żywię nadzieję wybaczenia mi nieobecności na Waszych blogach i  zrozumienia świeżo upieczonej babci!

niedziela, 24 sierpnia 2014

Makrama i...

Szaro dziś u mnie, deszczowo i zimno. Właśnie pierwszy raz od rana błysnęło słonko , ale lada moment przykryje go granatowe rozległe chmurzysko, wiszące drapieżco nad horyzontem. Ha, już leje!  Miał być dziś rekreacyjny wypad ,  po tygodniu wytężonej pracy, ale cóż to za rekreacja w deszczu ? Przysiadłam więc do napisania posta, choć szału robótkowego nie ma.
Na pierwszy ogień idzie serweta wykonana techniką makramy szydełkowej.  Zatęskniłam za szydełkiem w ręku i natworzyłam makramowego sznurka z perlistego kordonka, który wplotłam w zaprojektowany przez siebie wzór.  Serweta zdradza pewne mankamenty, ale na przyszłość się poprawię. Wymiary serwety to 30x20cm.



A teraz coś krzyżykowego. Mały pojemniczek, który wreszcie doczekał się prezentacji, choć dekoruje moje biurko już dwa miesiące - trzymam w nim spinacze. Zaplanowałam sobie biurową wyprawkę z takim samym motywem, ale zawsze coś mi przeszkodzi i jakoś nie mam serca tego pociągnąć dalej.


Pojemnik do góry dnem.

Wnętrze.

Trzy identyczne elementy  kartonu okleiłam haftem i materiałem w paski, następnie  odpowiednio zszyłam, udekorowałam mulinowym sznurkiem i kokardkami po bokach. Tak powstał przyjemny dla oka i trwały w użyteczności pojemniczek.


Pozdrawiam wszystkich ciepło, a sama tęsknię za pięknymi i ciepłymi jesiennymi dniami. A że jesień zbliża się wielkimi krokami, to czuć już w powietrzu. Bociany porzuciły już swoje pielesze, nawet ten gapowaty jedynak, który wylągł się na gnieździe widocznym z mojego ogrodu. Przez jakiś czas zachodziła obawa, że nie nauczy się latać i będzie u nas zimować, ale na szczęście od wczoraj gniazdo jest puste. Pa, pa!

środa, 13 sierpnia 2014

Dwie ślubne

Trochę się przeciągnął czas nowego wpisu, ale tyle się dzieje , że ostatnio ciężko z robótkami u mnie. Coś tam dłubię , ale czy efekt końcowy będzie do pokazu? Rzadko mi się zdarza, że z mojego przedsięwzięcia nic nie wychodzi, ale  też się zdarza.
Dziś dwie karteczki ślubne. Powstały na zamówienie, więc musiałam zmieścić się w czasie.


Obie karteczki powstały w oparciu o moje własne wzory, które są już własnością Coricamo, więc nie mogę udostępnić schematów. Ten  poniższy  wzór już kiedyś pokazywałam, ale teraz oprawiłam haft inaczej.


Drugi wzorek debiutuje. Oprawiłam go nieco surowiej.  Zdjęcie niezbyt udane, ale powtórzyć go już się nie da. 


Tyle mojej  robótkowej  twórczości.
Dostaję prośby o udostępnienie różnych wzorów znalezionych w necie.  Moje drogie, nie mam nic ponadto, co znajdziecie na moich tablicach w Pinterest.  Staram się tam umieszczać tylko w miarę czytelne wzory, niestety większość z nich nie posiada opisu kolorystycznego. Z moich tablic można dostać się  na setki innych tablic, więc zawsze można coś tam dla siebie znaleźć.
A na marginesie,  zajrzyjcie  do  tablic Coricamo gdzie można zobaczyć prace i techniki przygotowywane na V Ogólnopolski Zjazd Twórczo Zakręconych,  który odbędzie się w Ustroniu w dniach 16-19 października 2014 r.
Pozdrawiam wszystkich, którzy znajdą czas, by tu zajrzeć!  Sama zaś, cieszę  się już  jutrzejszym dniem,  bo  nasz dom od kilku dni ma nowego mieszkańca, ale o tym napiszę w stosownym czasie.

czwartek, 31 lipca 2014

Motylkowy schowek

Och, jak przyjemnie - słońce za chmurami, lekki orzeźwiający wietrzyk, da się dziś żyć po wielodniowych wyczerpujących upałach. Ostatnio z trudem przychodziło mi myślenie, a cóż dopiero praca.
Dziś jednak nadrabiam, co mogę, bo znów straszą upałami. Ukończyłam haft, o którym wspomniałam w przedurlopowym wpisie. Znów spróbowałam sił w nowej dla mnie technice. Ta technika, to namiastka haftu toledo, piszę namiastka, bo haft ma zaledwie 13x11cm wielkości. Oprawiłam ten wytwór w postaci  podręcznego schowka, który zawiśnie w odpowiednim miejscu.


Co będę w nim chować? Karteczki na zapiski, długopis i ołówek. Mam swoje ulubione miejsce do wyszywania, małolitrażową kanapę , a często podczas haftowania przychodzą pomysły, które trzeba koniecznie zapisać i wtedy biegam do mojego domowego biura, a tak sięgnę tylko ręką do lewego boku kanapy i moja ręka trafi prosto na przytwierdzony do niej pokazany przybornik.
Jak się tworzył ten haft? Pracochłonnie, ale niezbyt trudno.
Wzór motylka znalazłam w internecie i przekalkowałam go na bawełniane płótno. Następnie wyszyłam go ściegiem ścisłym dzierganym, zaplanowałam ramkę dokoła i ją również obszyłam tym samym ściegiem. Teraz czas nato, co zajmuje najwięcej czasu - wycinanie nitek. Na tak gęstym płótnie wycięłam po cztery nitki, co cztery nitki. Powstaje kratka , teraz te nitki w pionie i poziomie należy rytmicznie owinąć pojedynczą nitką muliny , by uzyskać efekt siatki.


Oczywiście przy wycinaniu i obszywaniu nitek należy mieć na uwadze motylka, by jego brzegi pięknie wyglądały. Mnie się to udało średnio. Po wykonaniu siatki dorobiłam motylkowi czółka i wykonałam muliną ten fantazyjny sznureczek. Pracę wyprałam i z lekka ukrochmaliłam. Już po wyprasowaniu ( na lewej stronie) naszyłam koraliki. Spód tego haftu podszyłam materiałem, ukrywając ściegi w jego obwódce.
Podstawa do zamontowania haftu wygląda tak, a zdjęcie prawie oddaje właściwy kolor pracy. 


Podstawę ozdobiłam delikatną koronką, bo wydaje mi się, że haft nabiera przy niej wdzięczniejszego wyrazu.


Mam ochotę na więcej takiego haftu, ale czy podołam , zobaczymy!
Dziś wieczorem zabieram się za haftowanie własnego wzoru z przeznaczeniem na telegram ślubny. Sama jestem ciekawa, co zmalowałam.
Pozdrawiam zaglądających i komentujących - serdecznie dziękuję za miłe słowa! Życzę wytchnienia od upałów.

środa, 23 lipca 2014

Po wywczasach

Wróciłam w niedzielę, ogarnęłam trochę spraw domowo - rodzinnych i się melduję napomykając krótko, gdzie byłam. 
Po siedmiu latach niebytności zatrzymaliśmy się w Szklarskiej Porębie. Spodziewałam się zastać pięknie odnowiony kurort, ale rzeczywistość okazała się bardzo szara!
Odwiedziliśmy nasze ulubione miejsca i dołożyliśmy nowe. Spędziliśmy czas aktywnie i to bardzo, pokonując kilka turystycznych szlaków. Samochód też nie odpoczywał na parkingu. Odwiedziliśmy Jelenią Górę, Karpacz, byliśmy w pięknie odnawianym  Świeradowie ,

                                                          Pijalnia wód (z sieci)
zajrzeliśmy także do Harrahova. Wybraliśmy się z wycieczką do Szwajcarii Saksońskiej zwiedzając zamek Stolpen, ten od hrabiny Cosel, urokliwe Bastei - rezerwat skalny nad Łabą i ogromną twierdzę Konigstein. Własnych zdjęć nie pokażę, bo od jakiegoś czasu nie kręci mnie bieganie z aparatem, jednak widok z trzystumetrowego urwiska na dolinę Łaby i skalne wąwozy zapiera dech w piersiach, a mnie dodatkowo uginały się od tej wysokości  nogi.
                                                                    Te zdjęcia znalazłam w sieci - tam byłam.
 
 Skalny most
Trzystumetrowe urwisko nad Łabą. 
Wczasowa pogoda dopisała, trochę nas pokropiło, przy zejściu z Wysokiego Kamienia, ale to tylko mały incydent pogodowy jaki nas sięgnął.

                                             Schronisko na Wysokim Kamieniu  ( z sieci)
Dziękuję za życzenia udanego wypoczynku - zadziałały!  
Teraz powrót do tak zw. szarej rzeczywistości okraszonej krzyżykowymi przyjemnościami. Nie zdarza mi się wstawiać postu bez pokazania jakieś mojej haftowanej pracy, ale dziś nic jeszcze nie mam. Sezon ogórkowo - grzybowy w pełni, więc myszkując przed wyjazdem po pobliskim  lesie spotkałam przyjemny widoczek, który utrwaliłam wzorkiem do wyszycia.



Szykuję się na V Zjazd Twórczo Zakręconych, który odbędzie się w dniach od 16-19 października tego roku, nigdy wcześniej na nim nie byłam. Mam ogromnego cykora, bo wystąpię tam w roli instruktorki haftu przestrzennego. Muszę jednak ustalić konkretny cel do osiągnięcia, bo wszystkiego nie da się przekazać w tak krótkim czasie. Następne dni, to właśnie szukanie tego celu, mam nadzieję , że pod koniec tygodnia uda mi się ten cel sprecyzować na portalu ,,Twórczozakręceni". 
Biorę się ostro do pracy, a Wam życzę spokojnego i błogiego dalszego ciągu lata!Pozdrawiam!

wtorek, 8 lipca 2014

Haft biały irlandzki?

Niewiele znalazłam na ten temat w internecie. Tyle, że reklamowana jest książka ,,Haft biały irlandzki dla początkujących", ale na Pintereście znalazłam galerię pokazującą kilka prac i w oparciu o to , co zobaczyłam wykonałam dzisiaj prezentowaną pracę. Nim, jednak ją pokażę, wstawiam kilka zdjęć tego haftu , by nabyć orientacji w temacie.


 

Ten , co prawda niezupełnie biały, ale pokazuję go, ze względu na ażur wykonany w zamkniętym kształcie. 


Moją pracę wykonałam muliną - ariadna nr 1765, a więc niezupełnie białą, na białym niezbyt gęstym płótnie. Wzorek pozyskany z internetu, oczywiście zmodyfikowany przeze mnie. Miałam olbrzymi problem z wykonaniem zdjęć, by uchwycić haft.


Haft znalazł oprawę w postaci sporego woreczka zapachowego z lawendą. Koronka ma identyczny odcień , co mulina, ale chyba zdjęcia tego nie oddają. Pierwsze zdjęcie przybliżające całość haftu, tu i ówdzie udekorowanego koralikami.
Zastosowałam ścieg dziergany, sznureczkowy, łańcuszkowy i atłasowy, nadto płatki kwiatu rozdzielają wałeczki, a jego środek wypełniłam drobniutkimi krzyżykami. Po kliknięciu, zdjęcia się powiększą i będzie wszystko wyraźniej widać.


Listki  główne w części centralnej wypełniłam ściegiem atłaskowym, a  pozostałe miejsca uzupełniłam mereżką wycinając uprzednio, co drugą niteczkę.


I jeszcze raz woreczek w całości, kolor zbliżony do oryginału, choć kiepska ostrość, ale za to jak pachnie!


Tyle na dziś. Tworzę następną pracę w nieco zbliżonym temacie, ale na prezentację poczeka sobie trochę, bo mam zamiar powczasować, a to trochę potrwa. Życzcie mi dobrej pogody, bo ostatnio odrobinę zbyt gorąco. Pozdrawiam serdecznie zaglądających!

piątek, 4 lipca 2014

Trochę leniwie

Niedzielna wycieczka do Ciechocinka okazała się nader miłym oderwaniem się od codzienności. Pogoda, tudzież atrakcje dnia dopisały i dopiero późnym wieczorem deszcz zgonił nas do domu, a do przejechania było ponad sto km. Obiecuję sobie pojechać tam jeszcze w sierpniu.
Zbieram się w sobie, ale póki co z marnymi rezultatami, to też na razie pokazuję prace powstałe na zamówienie. Część z Was ten wzorek już u mnie widziała, a więc powtórka z rozrywki w postaci karteczki z okazji chrztu.


Tematem drugiej kartki jest bierzmowanie.


Ponieważ dziś kartki w roli głównej, to nie omieszkam podrzucić  lekkiego wzorku, który powstał jakiś czas temu.


I bukiecik margerytek, związany w serduszko, a właściwie rozwiązany, bo wstążka sobie fruwa.


Od kilku dobrych dni trwa głosowanie na Najbardziej Twórczo Zakręcony Blog.  Z moich trzech głosów na razie oddałam jeden. Nie ma się co spieszyć, głosować można długo, a blogów przybywa. Życzę wszystkim Konkursowiczom szczęścia!
Dzisiejszy dzień mam wypełniony pracą po brzegi, więc zbieram siły i ruszam w ten wir, a zaglądającym życzę miłego letniego weekendu!