sobota, 12 listopada 2016

Nieco zimowo i odrobinę świątecznie

Wczoraj zawitała w nasz rejon zima, spadł pierwszy śnieg i trzymał cały dzień.  Prawdziwie świątecznie się zrobiło - czysto i uroczyście. Czysto, bo  śnieg pokrył wszelkie jesienne szarości, a jego biel nadała odświętnego charakteru temu, co za oknem.
Witam i pozdrawiam gorąco tu zaglądających !
Niewiele mam do pokazania, ale postanowiłam się przypomnieć - żyję i póki co, mam się dobrze i oby to trwało.
Dziś zacznę od wzoru, który długo czekał na swą odsłonę. Za oknem resztki wczorajszego śniegu, a w moim wzorku trochę go więcej.



Drugi wzorek , tym razem świąteczny zrobiłam w dwóch wersjach językowych. To wzorek na kartkę, których w tym roku niestety nie wyszyję. W tej chwili na tamborku mam metryczkę ślubną i myślę uporać się z nią do Bożego Narodzenia.
 

Poszłam za ciosem i wykonałam kolejną serwetę haftem richelieu. Bardzo mnie korcił ten wzór, lecz z efektu jestem średnio zadowolona.Wiem, że idealnych kształtów na płótnie się nie osiągnie, ale mogłam się lepiej postarać skopiować wzór na materiale - cóż na błędach człowiek się najlepiej uczy, choć z drugiej strony tak otwarty wzór niełatwo wykonać.



Jestem kobietą ,,pracującą", która żadnej pracy się nie boi, to też ostatnio  naprawiam ciągle wydzierające się kolana u wnusiowych spodni, a że chuda z niego dupka, mimo pożerania sporej ilości zdrowego jadła, to prawie każde spodnie muszę przefasować w pasie, by z niego nie spadły. Rośnie chłopak jak na drożdżach i mądrzeje, co babcię ogromnie cieszy.
Wnusia na miesiąc przed swoim roczkiem już dreptała, więc przykuwa mnóstwo uwagi , bo wszystko jest dla niej interesujące, a szczególnie babcine szuflady. Próbuje się z babcią na miny , gdy czegoś jej nie wolno. Kochane dziecko, uśmiech nie schodzi jej z twarzyczki.
Mimo wielu zajęć udało mi się uszyć bardzo fajny lambrekin na kuchenne okno mojej córki , ale nijak nie dał się sfotografować, podobnie jak moje uszyte 2 miesiące temu firanki - może popróbuję innym aparatem. 
W połowie października zaliczyliśmy z mężem weekendowy wypad do Częstochowy. Bardzo dawno tam nie byliśmy, a że pogoda dopisała relaks był udany, choć brakowało letniego ciepła. Przepraszam za tę długą rozpiskę, ale bywam tu ostatnio rzadko, a życie się toczy.
Miłej niedzieli życzę i do następnego tu spotkania! 

 

piątek, 16 września 2016

Richelieu z nutą luksusu.

Bardzo długo mnie tu nie było, zatem serdecznie witam Tych, którzy tu zajrzą!
Robótkową posuchę tego lata na moim blogu łatwo zauważyć. Rozliczne zajęcia, w tym opieka nad wnukami, nie pomagają w skupieniu i wyczarowaniu jakiegoś dziełka. Może nadchodząca jesień będzie łaskawsza , uruchomi moją wyobraźnię i choć od czasu do czasu tu wpadnę.
Wartko upływają mi dni i choć obiecuję sobie, że ,,ten'' pomysł za chwilę zrealizuję, to z upływem czasu wszystko jakoś się rozmywa. Do tej pory jednak coś niecoś poczyniłam: uszyłam sobie dwie nowe firanki, obrus, poprawiłam spódnicę i dwie sukienki , bo leżały nie tak jak trzeba, itd. w tym względzie, do tego dochodzi ogród i krzątanina przy  przetworach na zimę, jednym słowem - nudy brak. Wakacyjny wyjazd do Kołobrzegu zaliczam do bardzo udanych, podobnie jak parę innych krótszych wycieczek, więc na relaks też był czas.
Zatęskniłam jednak za moim hobby i zabrałam się za serwetkę richelieu, wykonaną nieco inaczej jak do tej pory. Potraktowałam to zadanie jako ćwiczenie i wyszło całkiem, całkiem...


Wnętrza niektórych elementów potraktowałam ażurem, co czyni całość bardzo elegancką, ale  niecierpliwym tej techniki nie polecam. Serwetę wykonałam na płótnie zwykłym, może na lnie byłoby łatwiej, kiedyś to wypróbuję.


Aby powstała taka ażurowa siateczka, należy naciąć i wyciągnąć nitki z poszczególnych elementów, przedtem dokładnie podwlekając cały haft, pozostałe nitki wzmacnia się owijając je pojedynczą nitką muliny. Jeśli kogoś zainteresuje ta technika, to odsyłam do  zasobów internetu, choć ja inspirowałam się  czasopismami otrzymanymi od Marii.


Tak na pożegnanie lata wklejam delikatny wzorek kwiatowy.


znów jesień, nawet ją lubię, szkoda jednak, że pory roku umykają mi tak szybko!
To wszystko na dziś, pozdrawiam i życzę udanego  nadchodzącego tygodnia!

 

niedziela, 12 czerwca 2016

Moja lawenda

Witam!
Skoro wpis ma być o mojej lawendzie, to na początek odgrzewam zdjęcie popełnionej dwa lata temu lawendowej kolekcji.  To tak dla przypomnienia  i oglądu mojego lawendowego tematu.

 

Wśród moich ulubionych roślin w ogrodzie, należne miejsce zajmuje lawenda, wiecznie zielone krzewy o wonnym zapachu zawsze pięknie komponują się z innymi roślinami. W moim ogrodzie mam cztery krzewy, które pięknie się rozrosły mimo panującej suszy. Jesienią dosadzę pewnie następne krzewy, które  od roku się ukorzeniają.


Jeden z krzewów lawendy na tle przyciętych przeze mnie bukszpanów.


Podobno jest aż 40 gatunków lawendy, są to rośliny kosmetyczne uprawiane dla eterycznych olejków wykorzystywanych w kosmetyce.
Właśnie nadchodzi pora kwitnienia, nabrzmiałe pąki lada chwila się rozwiną i obsiądzie je rój pszczół, motyli i innych owadów. Widać nie tylko ja lubię lawendę.


Zapach lawendy odstrasza niektóre owady , wśród nich uciążliwe komary, co mnie bardzo cieszy. Do ciekawostek należy to, że symbolika średniowiecza kojarzyła bladoliliową lawendę z duchowymi zaletami Matki Boskiej.


Popełniłam, ot takie, filigranowe lawendowe wzorki, ulotne  jak zapach lawendy. Chciałam je przedstawić też praktycznie, ale na dobrych chęciach się na razie skończyło. Żyje nam się bardzo dynamicznie i szczególnie w porze letniej czas mam dopiero wieczorem, a sami wiecie kiedy latem wypada wieczór.



Myślę , że takie wzorki mogą ozdobić woreczki zapachowe lub karteczki, zresztą, pomysły hafciarek nie znają granic.
W ostatnim tygodniu czerwca wybywamy z mężem na upragniony wypoczynek, życzcie nam dobrej pogody, bo jedziemy nad morze i nie chcę oglądać tylko sztormów. Pozdrawiam  i życzę miłego letniego odpoczynku, wszystkim, którzy mogą odpoczywać, a tym pracującym przyjemności z tego , co robią!

sobota, 14 maja 2016

Trochę kartek

Ciężko mi się było zebrać do tego wpisu, rozstraja mnie ciepła pogoda i energia naszych milusińskich. Sporo też pracy w ogrodzie i wokół domu  i tylko szkoda, że deszczu  tak mało, bo zieleń taka  przyschnięta. Mimo tak zwanego ,,wiosennego lenia", który mnie dopadł powstały dwie komunijne karteczki z moimi wzorami. Ten drugi wzorek publikowany był w Haftach Polskich.

 

Nadto oprawiłam hafciki, które trochę poleżały sobie w szufladzie, wśród nich znalazł się wielkanocny zajączek wykonany haftem płaskim.


Taki sobie kwiatuszek.
 

Także biedroneczka na szczęście.
 

 Parzysta liczba serduszek też się doczekała oprawy.


Maj, to piękny miesiąc okraszony cudnie pachnącymi konwaliami, ale także świętami. Jednym z nich jest Dzień Matki. Z tej okazji podsyłam wzorek, może się komuś spodoba.

I jeszcze jeden z moich wzorków zmodyfikowałam, tak mi się bardziej podoba.


Dziękuję za wszystkie miłe komentarze. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej pogody i pogodnego ducha!


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Mój fiołkowy bzik

Uwielbiam fiołki!
To zauroczenie jeszcze z dzieciństwa trwa do dziś. Mieszkałam bliziuteńko niezbyt dużego zabytkowego parku, gdzie dziko rozrosły się fiołki, narcyze i kilka innych wiosennych roślinek. Jako dziecko zbierałam pachnące  bukieciki . Najcenniejsze były fiołki białe, albo w kolorze kappuccino, bo i taki kolor się trafiał. Po latach, kiedy wróciłam w pobliże tego parku, nie omieszkałam sprawdzić jak się mają moje dzikie zakątki, ale  nie było tam już tego wiosennego kwiatowego raju. Sypiące się rok rocznie liście ze starodrzewu skutecznie zaścieliły drobne roślinki runem, a tym nie starczyło siły przebicia. Znalazłam jednak kilka roślinek i przemyciłam je do swego ogrodu. Teraz mam ich pod dostatkiem u siebie i wiosną, znowu pojawiają się fioletowe bukieciki w moim mieszkaniu, a jak pachną nie muszę opisywać. Moja córka także lubi fiołki, więc na początek pokazuję, jej fiołkowe porcelanowe miniaturki - naparstek i filiżaneczka z podstawkiem.

A teraz moja hafciarska kolekcja. Myśl o jej powstaniu chodziła za mną od dawna, ale zawsze było coś ważniejszego. Powstawała etapami, tak w międzyczasie i muszę przyznać, że nie  zrobiłam wszystkiego tak jak zaplanowałam,  miałam ambicje na bardziej ciekawą, marzyły mi się różne techniki, ale rzeczywistość pozwoliła mi tylko na tyle. Chciałam ją  pokazać właśnie  w sezonie fiołkowym , a ten już się prawie kończy.


Fiołkowy sampler. Złożyłam go w takiej formie z różnych wzorów znalezionych w necie. Wyszyłam ten mój pomysł na lnie koloru ecru i oprawiłam jako zawieszkę w moim stylu.


Następnie wykonałam dwie karteczki i oprawiłam je w różny sposób. Kartki różnią się wielkością.

Ta kartka jest duża.  Na każdej pracy starałam się wyszyć inny wzór.


Tu nowością jest opaska na świecę, bo mój witrażyk pokazywałam już wcześniej.


Dwa pojemniki. Ten pierwszy z wieczkiem poduszeczką do igieł i szpilek, wewnątrz da się schować drobiazgi, a ten drugi zszyłam z trzech podłużnych elementów w tym dwa są ,,ofiołkowane''.


Miękka zakładka , przyda się do książki.


Na koniec mój miniaturowy  fiołkowy wzór z podkówką na szczęście.


 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i życzę spokojnych pachnących fiołkami i wiosną nadchodzących dni.


piątek, 25 marca 2016

Już świątecznie

Witam tuż przed świętami! 
Nie udało mi się wcześniej dokonać wpisu, z różnych przyczyn, także z powodu braku prac, ale już są, choć w niewielkiej ilości.  Na początek cztery kartki z moimi wzorami.  Krzyż z sercem i narcyzami powstał niedawno i jeszcze nie zapisałam jego wzoru graficznego.



Pierwszy raz wykonałam pisanki moim sposobem na gęsich wydmuszkach. Powstały tylko dwie i stwierdzam, że wykonanie pochłania dwa razy tyle czasu , co wykonanie na wydmuszkach tradycyjnych. Obie oklejone są muliną, a wzory tworzę na bieżąco.


A teraz pokazuję zaległość, która jakoś nie miała sposobu się załapać we wcześniejszych wpisach. Ten komplet koralikowy wykonałam  jeszcze w styczniu z przeznaczeniem dla siebie, ale dopiero niedawno miał swoją premierę. Jak widzicie , czyste złoto :):):) połączone srebrnymi ozdobnymi magnesikami. Nie potrafię wykonać porządnego zdjęcia tym sznurom, by oddać rzeczywisty efekt. Ładnie się prezentuje, więc  będzie często wykorzystywany. Powstał też drugi komplet, biało srebrny dla mojej bratówki, ale nie udało mi się wykonać zadowalającego zdjęcia, a teraz już jest w miejscu przeznaczenia.


Na koniec pochwalę się oprawionymi już metryczkami. Ta większa dla Amelki ma 4o cm dł. i 30cm szer., mniejsza dla Przemcia jest o 3cm krótsza. Tak , czy siak, to dwa solidne obrazy!


Serdecznie dziękuję za życzenia świąteczne, które dotarły do mnie od TENI,   XYMCI  i DANUSI!  Ja niestety znów tylko wirtualnie składam życzenia.


Zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych,
pełnych wiary, nadziei i miłości,
radosnego nastroju,
serdecznych spotkań z najbliższymi
oraz Wesołego Alleluja
                                                                           życzy