środa, 3 lutego 2016

Milusińscy i walentynki

Najpierw podziękuję za słowa otuchy i życzenia zdrowia dla mojej rodzinki. Bardzo , bardzo dziękuję!!!
Wydawało się, że już wszystko wraca do normy, ale dopadło nas rodzinnie okropne przeziębienie, najgorzej znoszą to milusińscy, aż żal patrzeć jak męczy ich katar i gorączka. Od wczoraj i mnie się ostro dostało, ale nie będę się rozpisywać, bo pewnie w wielu miejscach cierpicie z tego samego powodu, więc odwzajemniam się i życzę dużo, dużo zdrowia!
Zapowiadałam w jednym z wpisów, że skoro wykonałam metryczkę dla wnusi, to należy się także taka pamiątka wnusiowi. Długo powstawała, ale w końcu jest, więc ją czym prędzej pokazuję. 

 
Jako, że słońca nie stało, więc zdjęcie mało zadowalające, a na dodatek coś krzywo złapałam obiektywem, bo wyszedł mi kiepsko górny prawy narożnik, w rzeczywistości tak nie jest. Wzorek ściągnęłam chyba z jakiejś rosyjskiej strony, bez opisu kolorów, więc to moja wersja kolorystyczna zbliżona do oryginału. Wzór nie zawierał zwyczajowej siatki, ale jakoś sobie poradziłam, oczywiście wyszyłam go na lnie, tym samym, co poprzednią metryczkę. Przy okazji - nie mogę się oprzeć, by nie pokazać naszego maleńkiego szczęścia, ( dostałam pozwolenie od rodziców)  ma już 4 miesiące i rośnie jak na drożdżach.


 Babcina miłość w tym wpisie  już była, to teraz ta romantyczna, na okoliczność walentynek.



Kochajmy się i szanujmy, bo łącznie ze zdrowiem to podstawa  szczęścia w życiu.
Serdeczne podziękowania kieruję do MARYSI, która znowu obdarzyła mnie włoskimi magazynami i drobnym upominkiem - naparstkiem. Poczekam na jaśniejszy dzień, by zrobić zdjęcie, bo te, które dziś zrobiłam były mało czytelne.
Pozdrawiam Was ciepło!

sobota, 9 stycznia 2016

.....

Dziękuję Kochane
za piękne życzenia tu na blogu i te przysłane przez  TenięJaneczkę X-ymcię, Danusię Anię ! Przydają się jak nigdy przedtem, ponieważ  Nowy Rok nie zaczął się dla mnie pomyślnie. Wybaczcie zatem, że nie będzie zdjęć, bo głowa zaprzątnięta kłopotami zdrowotnymi mojego męża.
Nie taki pierwszy wpis planowałam w 2016 roku, ale mam nadzieję , że wszystko się jakoś unormuje i przyjdzie pora na wenę i hafciarski wpis.
Pozdrawiam  Was ciepło wraz z życzeniami szczęśliwych i  zdrowych dni tego roku!

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Życzenia


                     
 Choć marzenia nie zawsze się spełniają,
a życie stawia przed nami coraz to nowe wyzwania,
chwile takie jak te, spędzone przy
wigilijnym stole, wszystko wynagradzają.
                                    Życzę Wam, aby ta świąteczna atmosfera
                                    opromieniała Wasze dni aż do...
                                    następnych Świąt Bożego Narodzenia.

                                                    
                                        

poniedziałek, 30 listopada 2015

Kilka haftowanych kartek

Uff, zdążyłam przed pierwszym grudnia, choć niewiele ich w tym roku powstało.  Haftowane karteczki - pierwsza z lewej z moim wzorem opublikowanym w poprzednim wpisie .



Spodobał mi się śnieżny monochrom, więc też znalazł się w moim zestawie. Oba poniższe  wzory mają tu swoją premierę. 


I jeszcze jeden wzór znaleziony w sieci.


Te dwa wzorki  już znacie z moich kartek, tym razem do oprawy wykorzystałam ozdobny papier, przez co kartki znacznie zwiększyły gabaryty i prezentują się dostojniej.

 

Siedem kartek , szału nie ma, ale tylko na tyle znalazłam czas. Wyszycie i oprawa zabiera sporo czasu, a ten czas skutecznie kradną  wnuczęta.
Ten krótki post kończę ciepłymi pozdrowieniami  i takim sobie wzorkiem. Dobrego dalszego ciągu tygodnia życzę!


 



piątek, 13 listopada 2015

Takie sobie ozdoby

Witam i dziękuję za przemiłe gratulacje radujące babcine serducho !
Wieczór długi, każdy widzi. Pogoda byle jaka, więc trzymam się ciepłego pokoju i częściej haftuję. Przechadzając się po Waszych blogach już dawno zauważyłam, że tematyka świąteczna w toku.  Żal mi się zrobiło, że u mnie posucha w tym względzie i co nieco udało mi się zrobić.



Dzwoneczki widzieliście u mnie już różne, ale ten maleńki motyw znaleziony w necie nie dawał mi spokoju i musiał znaleźć swoje miejsce. Kształt dzwonka dobrałam tak, by ptaszyna  była ładnie wyeksponowana.



Trafił mi się popołudniowy promyk słonka , więc trochę zdjęć powstało.
Boczne zdjęcie ozdoby uwidacznia, że dzwonek zrobiłam z dwóch identycznych elementów i po zszyciu ich nadałam pożądany kształt.


Wnętrze dzwonka najłatwiej mi się wyściela cienkim filcem.


Ta ozdoba ma swoją premierę.  Zrobiona jest z trzech kwadratów zszytych do połowy długości każdego boku, część niezszytą uformowałam  wyginając bliźniacze trójkąciki na zewnątrz.


Środki każdego kwadratu wypełniłam wzorkiem znalezionym również w sieci,  dodatkowo naszyłam koraliki w odpowiednich miejscach wzoru, a grzbiety obszyłam drobną taśmą koralikową. Cacuszko typowe do przybrania choinki lub jakiegoś stroika.


Udało mi się opracować wzorek, który często widywaliście ma moich karteczkach. W tym roku, też go wyszyłam. 



Wersja do druku bez opisu kolorów,  ale wzór po powiększeniu jest wyraźny, więc nie powinno być kłopotu.


Jeszcze jednym wzorem się podzielę, może kogoś zainspiruje. Powstał przed ubiegłorocznymi świętami, ale nie udało mi się go Wam pokazać, zabrakło czasu.


Wyszyłam kila wzorów na karteczki, ale nie wiem, czy uda mi się je pokazać, bo teraz trzeba je jeszcze odpowiednio ubrać.
Pozdrawiam serdecznie tu zaglądających i życzę dobrego sobotnio - niedzielnego  wypoczynku.!

poniedziałek, 26 października 2015

Dla mojej wnusi!

Witajcie!
Usprawiedliwiam moją długą nieobecność na tej stronie wyczekiwanym i  szczęśliwym dla mnie wydarzeniem - zostałam najprawdziwszą babcią ledwie miesiąc temu! Kruszynkę trzeba godnie powitać w naszej rodzinie, zatem babcia zebrała siły i  powstała metryczka. Wzór znalazłam chyba na jakieś rosyjskiej stronie. Oczywiście, jak to często bywa bez siatki i  opisu kolorów. Wszystko tworzyłam na wyczucie, ale chyba się udało, powstał kawał obrazu na pamiątkę. No, to prezentuję com zrobiła.


Wielkość haftu wyszytego na białym lnie 32ct - 19cm szerokości i 27cm długości, użyłam,  nici ,,Ariadna" . Natłok drobnych, jak widać elementów, nie pozwalał przyspieszyć tempa pracy. Oprócz zwyczajowych danych zapisanych przy okazji takiego projektu zaopatrzyłam metryczkę w motto ,, Witaj w Rodzinie. Krocz przez życie najszczęśliwszą z dróg."


I jeszcze zbliżenie na samo serducho.


Teraz pozostała tylko oprawa, ale to nieco później. Wybrałam także wzór na drugą metryczkę dla Przemka, nie może być inaczej. Mam ten sam problem ze wzorem, co przy tej prezentowanej, ale chyba sobie poradzę. Tak na marginesie: baliśmy się , że Przemo będzie zazdrosny o swoją maleńką siostrzyczkę, a okazało się, że jest bardzo opiekuńczy i wyrozumiały! Brawo wnusiu!
Oprócz metryczki powstała także karteczka na chrzest dla znajomej.

Podziękowania:
Chciałam bardzo podziękować RENI z bloga ,,Kartki u Reni" za  wyróżnienie dla mojego bloga, które otrzymałam jakiś czas temu.
Dziękuję ciepło także Tajemniczej MARII, która z dobrego serca obdarowała mnie dziesięcioma grubymi włoskimi czasopismami o nazwie ,,RAKAM",  gdzie można znaleźć sporo inspiracji dotyczących szeroko pojętego haftu, dziergania, mody , kuchni, wystroju mieszkania. Teraz dumam jak się odwdzięczyć?!


Tak już całkiem na koniec przedstawiam mój jesienny wzorek, bo za chwilę zacznie się zima i nie będzie kiedy go zaprezentować.
 Pozdrawiam Wszystkich cieplusio i życzę udanego i spokojnego tygodnia!



poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Nie tylko Lwy

Puk, puk, pamiętacie mnie? 
Wpadam tu na chwilę i witam  mile Tych,  co  tu zajrzą!
Dwa tygodnie temu ukończyłam wreszcie Lwy, długo je haftowałam, krzyżyków sporo nastawiałam. Wzór zaczerpnęłam  z Haftów Polskich nr 11/2006./ Moje oczy nie pozwalają wyszywać na czarnej kanwie , więc zmuszona byłam wyszyć to czarne tło. Dawno już nie wyszywałam tak dużego projektu, więc satysfakcja tym większa. Oprawa dziełka nie należy do mnie,  zrobią to miłośnicy afrykańskich klimatów,  dla których ten obraz powstał.


Tyle w temacie krzyżyków, chociaż . . .
Pisałam ostatnio, że wczasować się będę w Kołobrzegu i tak też się stało. Pogoda dopisała i wszystko inne też, więc wakacyjny wypoczynek był wielce udany. Ponieważ wnusio uwielbia nosić woreczki, torebki, ciągle coś w nie wkłada i wyjmuje, więc kupiłam mu tam na stoisku zwykły granatowy woreczek o dwóch zamkach. Smutny jakiś taki był, więc ożywiłam go trochę naklejając wyszytego  pieska, uprzednio podkleiłam hafcik filcem. Szwy mocujące zamki ozdobiłam muliną w formie sznureczków wykonanych igłą, a do uchwytów każdego zamka przywiązałam pędzelki. Dziecina oceniła tę pracę po swojemu - O,o,o! i pobiegła do tatusia po pieniążki.


Woreczek wraz z wnusiem i dziadkami był już na dwóch wycieczkach. Tu muszę zaznaczyć, że wnusio uwielbia wycieczki i jest bardzo grzeczny.


Teraz chwalę się naparstkami, niestety nie moimi. Takie ceramiczne cacka,  nie tylko naparstki, zauroczyły moją córkę - podobno, to początek kolekcji miniatur.

Mam  wielką ochotę coś wyszyć, zastanawiam się nad wyborem wzorów i oprawą, ale póki co, nic nie powstaje, a czas ucieka... no, nie tak bezproduktywnie, przecież to sezon zapraw, więc półki spiżarki się zapełniają wekami.
 Do ogrodu strach wejść - kompletna Sahara, nornice wyjadają rośliny korzeniowe, a podlewanie kranówką na niewiele się zdaje, nawet maliny smutno zwiesiły łebki. Cóż , jakoś przeżyjemy ten suszowy kataklizm, a póki co, bujną zieleń zafundowałam sobie sama.


 

Pozdrowienia gorące jak lato przesyłam !