Wciągnęła mnie frywolitka. Ćwiczę na ile czas pozwala, ale na razie jak w tytule, to tylko dukanie. Mam problemy z odczytywaniem schematów ( brak czasu by je rozgryźć), więc łyknęłam dwa wzorki szkoleniowe, a reszta to moja ,,wolna amerykanka".
Tym sposobem powstały pierwsze mało udolne dzwoneczki. Najpierw te dwa
potem ten większy z wplecionymi koralikami i najlepiej wykonane maleństwo.Wszystkie dzwonki usztywniłam cukrerm .
I jeszcze jeden kremowy. Tu użyłam nici, których więcej do frywolitki nie użyję, są zbyt matowe i mają nieciekawy splot.
Powstało też kilka płaskich ozdób na choinkę. Część nie załapała się do zdjęcia, bo zabrakło mi czasu na ich usztywnienie. Te są w miarę efektowne , bo połyskują w nich koraliki. Sopelki usztywniłam cukrem, gwiazdki krochmalem.
Ostatnie zdjęcie, to moja szkoleniowa próba biżuteryjna. Powstała bransoleta, kolczyki i zawieszka do łańcuszka. Przystępując do tego prostego projektu nie spodziewałam się, że efekt końcowy będzie całkiem , całkiem. Muszę wyruszyć tylko na poszukiwanie ciekawych nici i dobrych koralików, bo od nich wiele zależy.
Bardzo dziękuję za sympatyczne i liczne komentarze. Pozdrawiam i życzę miłych przygotowań do Świąt, do których bardzo nam blisko.