To się narobiło!
Nie wiedziałam, że oczy mogą też bardzo boleć! Przeforsowałam je intensywnie krzyżykując, zapomniałam, że w moim wieku należy zachować już umiar, by części ciała dobrze funkcjonowały. Na kilkanaście dni w odstawkę poszedł haft i komputer, bo jedno i drugie było nie do zniesienia przez ból oczu i głowy. Jest już lepiej, ale pokazać mogę niewiele. Pochwalę się więc, nagrodą wygraną w candy u AGNIESI, obdarowała mnie przepiękną karteczką i notesikiem, który już zagospodarowałam, stempelkami, które nie omieszkam również wykorzystać i całą furą słodyczy. Bardzo dziękuję Agnieszko!
Od HAPPY HOUSEWIFE otrzymałam piękne wyróżnienie, za które ślicznie dziękuję!

Resztkami sił na początku mojej przygody z oczami wymodziłam jeszcze karteczkę urodzinową.
Zajmując się pracą mniej obciążającą oczy, między innymi porządkowaniem mojego hafciarskiego warsztatu, znalazłam hafciki , o których zupełnie zapomniałam.
Poniższy kwiatek popełniłam sporo czasu temu, ćwicząc haft płaski, wzór pochodzi chyba z dawnej ,,Przyjaciółki", ale nie jestem do końca tego pewna. Miło oglądać po latach swoje dzieło i stwierdzić, że całkiem nieźle wyszło.
Znalazłam też wprawki ćwiczone na bardzo gęstym i cienkim płótnie przez moją wówczas piętnastoletnią córkę.
Szkoda, że dziewczyna nie ma do haftu serca, bo całkiem pięknie sobie poczynała. Dziś jest wziętą główną księgową i bierze się za bary ze ,,skarbówką", z którą przed paroma dniami wygrała sprawę interpretacji pewnych przepisów, a co za tym idzie skutków egzekucyjnych dla firm, więc nie ma czasu na takie igiełkowe słabości, a mamusia jest z niej dumna!
Teraz odrabiam zaległości w moich zobowiązaniach , chciałam coś przygotować na Walentynki, ale już wiem , że nie zdążę. Nic to, dla zakochanych Walentynki powinny trwać całe życie, więc brak mojego pomysłu na tę okazję , to niewielka strata.
Dziękując za tyle miłych komentarzy pod moimi kartkowymi projektami pozdrawiam i życzę miłego i zdrowego tygodnia!






